Przygodę z Karoliną i Krzysztofem rozpoczęliśmy od sesji narzeczeńskiej, wtedy to przełamaliśmy pierwsze lody i na tę ich wielką uroczystość jechaliśmy jak do znajomych.

W domu u Krzysztofa było wesoło, za to u Karoliny gościły małe nerwy.

Pewnie skutecznie rozładowałby je wujek – orkiestra, ale pochłonięty był przygotowywaniem i profesjonalną oprawą bramki przed blokiem.

Najbliżsi wspierali Młodą Parę podczas błogosławieństwa, było im to potrzebne.

Auto idealnie spasowało się ze stylem Panny Młodej.

Ślub odbył się w pięknym kościele w Świdniku zwanym Okrąglakiem, w którym to gościliśmy po raz kolejny.

Po życzeniach pojechaliśmy do Dworu Kębłow w Piaskach Wielkich, tam na Nowożeńców czekali już rodzice z chlebem, solą i wodą rozmowną, kieliszki poleciały na szczęście.

Po toastach przyszła pora na pierwszy taniec, niezwykły taniec. Kiedy atmosfera już się rozluźniła, każdy miał czas na co innego, nam udało się złapać kilka plenerowych fotek.

I wtedy wesele zaczęło się na dobre, goście się roztańczyli, na czele z wujkiem Cezarym.

A to za przyczyną profesjonalisty – Dj Jokera, który odpowiednio dobraną muzyką wyrywał weselników do tańca, pozwalał im zejść z parkietu dopiero “na jednego”.

W przerwie przygrywał nastrojowy Elvis Presley. Karolina i Krzysztof wypełniali każdą chwilę swoją miłością.

To rozpędzone i rozbawione wesele trwało jeszcze długo po naszym odjeździe.

I spotkaliśmy się ponownie na sesji plenerowej.

Wtedy Młodzi byli już swobodniejsi, rozbawieni i szczęśliwi. Hasłem przewodnim pleneru było: “Krzysiek popraw grzywkę” 😉

Prawda jest taka, że bez tej grzywki to nie byłby ten sam Krzysztof.

Czekamy na kolejne spotkanie. Miło nam było gościć w Waszym życiu.