Kiedy wszedłem do pokoju Hotelu Jagiełło w Hrubieszowie, w którym przygotowywał się Łukasz i zobaczyłem dzieci ubrane w stroje łowickie, mój nastrój ubarwił się jeszcze bardziej.

Wtedy wiedziałem już, że muszę to wykorzystać. Pan Młody był spokojny, ubierał się w skupieniu.

Za to w domu u Basi wszyscy byli tak zaaferowani szykowaniem się i swoimi sprawami, że po raz pierwszy czułem się jakbym był niewidzialny.

Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Podobne odczucie miał Mariusz z Videonim. Podczas błogosławieństwa najwięcej łez wylał syn Pary Młodej.

Powróciłem do pomysłu z hotelu, wyszedłem na zewnątrz, rozejrzałem się i jest!

Przy samym domu Panny Młodej rosła pszenica, uznałem to za idealne połączenie z barwnymi strojami, tam wykonaliśmy zdjęcia rodzinne.

Ślub odbył się w kościele w Trzeszczanach. Dzieci w ludowych strojach nie odstępowały Basi i Łukasza ani na krok, podobnie jak ich synek.

Ślubu udzielał wyjątkowo wysoki ksiądz.

Miałem wrażenie, że z dwóch powodów jest blisko Boga.

Po wyjściu z kościoła przyszła pora na życzenia płynące z głębi serca.

Dzieciom atrakcje zapewniał animator, a dorośli świętowali każdy na swój sposób, jedni w rozmowie inni w tańcu, a jeszcze inni za stołem w biesiadzie.

Tort przyciągnął sobą uwagę wszystkich gości, tych najmłodszych też.

Co działo się dalej trzeba zapytać Nowożeńców.

Basiu i Łukaszu, dziękuję za zaufanie.